Historia mojej pasji fotograficznej.


Pasja fotograficzna zrodziła się u mnie dość dawno. (Kilkanaście lat temu :D). Było to w latach 2004/2005. Prawie corocznie na czas świąt i ferii, przebywałam u dziadków na wsi, w malowniczych terenach Doliny Bugu. W tamtych okolicach jest tak dużo tematów do fotografowania, że niejeden fotograf czułby się tam jak w raju. 

Kiedy przebywałam nad Bugiem, w moim przypadku był jeden wielki problem - brak aparatu. Zamiast prawdziwego robienia zdjęć wyobrażałam sobie, że fotografuję. Rękami sobie ,,kadrowałam''. Z tamtych ,,kadrów" do dziś pamiętam m. in. przepiękne zachody i wschody słońca nad dolinami, piękną starą powyginaną jabłoń, która tworzyła ,,ławeczkę'', łąki pełne polnych kwiatów oraz pola i drzewa obsiadywane przez ogromną ilość bocianów (w okolicach Serpelic jest jedno z największych skupisk bocianów). 

Wracając do aparatu, ja go nie miałam, ale rodzice tak - był to najprostszy aparat analogowy. Od czasu do czasu, ale bardzo rzadko, zrobiłam nim zdjęcie. Aparat był nieporęczny i trzeba było mieć stabilną rękę - zwykle moje zdjęcia były do wyrzucenia. (Jestem przeszczęśliwa, że są aparaty cyfrowe, dzięki którym można kasować poruszone, rozmazane zdjęcia!)

Pierwszego własnego aparatu dorobiłam się w 3 klasie gimnazjum. Był to aparat wbudowany w komórce. Lepszy taki niż żadny. Tak zaczęła się wielka przygoda z fotografią. Początki były bardzo nieudane, fatalne. Zdjęcia z okresu ,,komórkowego" są tylko pamiątką, którą nie nadają się na chwalenie się nimi. :D No ale, żeby pokazać, że były nieudane to poniżej jedno z komórkowych fotografii.


Następnym etapem fotograficznym był etap Kodakowy, pierwszego prawdziwego aparatu kompaktowego. Dostałam go od dziadka pod choinkę. Wtedy powoli zaczęłam coraz świadomiej robić zdjęcia, zaczęłam eksperymentować. Jednak dalej moje fotografie były słabe. Raz zrobiłam koleżance sesję w południowym słońcu, tak że promienie słoneczne padały jej prosto w oczy i musiała je mrużyć :D Ona jednak się nie przejęła moimi nieudanymi zdjęciami i jeszcze nie raz mi pozowała. Pozdrowienia Ewelinko :) 

A oto mój stary autoportret, jak ostatnio jedna osoba zobaczyła mnie na zdjęciu z takimi krótkimi i kręconymi włosami to powiedziała, że teraz wyglądam całkowicie inaczej. :D

Następny okres mojej fotografii był związany z lepszym aparatem kompaktowym - Sony. W nim najbardziej polubiłam zoom, stosując go bardzo często, dowiedziałam się co to jest ogniskowa i jak wpływa na zdjęcie i kiedy jakiej używać oraz jak stworzyć bokeh. W aparacie też była funkcja fotografowania z siatką, która pokazywała mocne punkty, a więc podszkoliłam się z zasad kompozycji. Zaczęłam coraz więcej czytać w Internecie o podstawach, zasadach fotografii i jej historii. Ta nauka była fascynująca. Wtedy miałam nawet okres nauki fotografii tylko w teorii. 



Od około pół roku fotografuję lustrzanką i to w trybie manualnym (w końcu zaczynam rozumieć zależność między przysłoną, czasem naświetlania, a czułością matrycy!). Tydzień temu zaczęłam uczęszczać na warsztaty fotograficzne i myślę, że dzięki nim zrobię postęp. Życzcie mi powodzenia! :)

A oto moje zdjęcia z moich ostatnich sesji zdjęciowych.




Komentarze

  1. Bardzo ciekawa historia! Fotografia jest naprawdę interesującym i pasjonującym zajęciem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo Ty! Dziewczyna w kapeluszu - świetne! Nadaje się na okładkę magazynu modowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. w ostatnich zdjęciach naprawdę widać progres :)

    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia z ostatnich sesji super, szczególnie dziewczyna w kapeluszu! :) Ja podobnie, też przebrnęłam przez różne aparaty. Ale chyba nie byłabym w stanie określić w którym konkretnie roku wszystko się u mnie zaczęło :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz