Fotograficzne Warsztaty Kreatywne. Jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu.


Mod. Joanna Tarczyńska organizatorzy sesji - Descarters, Wschodnie Projekty Fotograficzne, Radzyński Ośrodek Kultury
 

To był jeden z tych dni, który zaczął się pięknie, a skończył się jeszcze piękniej. Nie pamiętam już o której wstałam, ale było to dosyć wcześnie, bo już na 10 miałam być na warsztatach. Słoneczko przygrzewało mocno, a na ulicach miasta była cisza i mało kto spacerował.

Po szybkich przygotowaniach wyszłam z pośpiechem na warsztaty, które miały się odbyć w Oranżerii w miejskim parku. Wchodząc do docelowego pomieszczenia byłam dość zaskoczona, że jeszcze tak mało osób zdążyło dojść na warsztaty. Jak zwykle bywa, wydarzenie rozpoczęło się z opóźnieniem.

modelka - Urszula Wolińska

Prowadzącym warsztatów był pan Paweł Adamiec - fotograf, profesor KULu, architekt krajobrazu. Do godziny ok. 14.30 wszyscy uczestnicy wydarzenia z wielką uwagą i zaciekawieniem słuchali opowiadań i oglądali prezentację prowadzącego, traktujących o jego doświadczeń z fotografią kreatywną. Było dla mnie wielkim zaskoczeniem, że ze zwykłych rzeczy można stworzyć bardzo interesujące kreacje dla modelek i modeli, które bardzo wzbogacają kadry i tworzą niesamowite historie. Dzięki wykładowi dowiedziałam się bardzo ciekawej rzeczy o komponowaniu fotografii i o tym jak dobrze współpracować z modelkami oraz jaki wpływ mają na fotgrafa i modelkę otoczający ich ludzie podczas sesji.

 Po długiej prezentacji nastąpiła przerwa. Podczas przerwy zajadałam się pizzą wraz z innymi uczestnikami warsztatów, a następnie poznałam dwie interesujące osoby, które tak jak pan Adamiec zajmowały się fotografią kreatywną. Pomyślałam wtedy, że chyba tylko ja ,,tutaj'' nie znam się na tej fotografii, ale na szczęście nie byłam w takim położeniu osamotniona.


                                                                                                         modelka - Urszula Wolińska

Po przerwie zajęliśmy się robieniem w czterech grupach kreacji stworzonych przede wszystkim z papieru. Dla mnie najtrudniejszą rzeczą w tym zadaniu było stworzenie koncepcji na taki strój, lecz na szczęście inni z mojej grupy mieli świetny pomysł (który miał jedną wadę - stylizacja była zbyt pracochłonna, przez co najdłużej była robiona). Kiedy zostały skończone kreacji dla naszych modeli - jednego modela i trzech modelek, mogliśmy w końcu przejść do najwspanialszego punktu programu, na który na pewno każdy z niecierpliwością czekał - fotografowania w plenerze.

model - Marcin Sutryk

Niestety w niektórych miejscach było już mało światła przez co musiałam zmniejszać czas przesłony i często wtedy wychodziło mi zdjęcie nieostre czy poruszone. Na szczęście mam kilka fotek, z których jestem bardzo zadowolona. Ciekawym moim nowym doświadczeniem było robienie zdjęć przez okno. Tak bardzo spodobały mi się takie zdjęcia, że na pewno nie raz wykorzystam taki zabieg przy moich przyszłych sesjach! Bądźcie czujni i wyglądajcie moich przyszłych sesji portretowych! Pod koniec fotografowania miałam pecha, gdyż skończyło mi się miejsce na karcie pamięci (a wszystko moja wina, gdyż wzięłam kartę z małą pojemnością). Nie ma jednak tego złego, co na dobre by nie wyszło, gdyż dzięki temu zdarzeniu będę miała nauczkę na następny raz i też szybciej wybrał dobre zdjęcia do obróbki z mniejszej puli zrobionych fotografii.

 modele - Marcin Sutryk i Weronika Sakowska
modele - Marcin Sutryk i Urszula Wolińska

Warsztaty zakończyły się wypowiedzeniem kilku słów podsumowująch przez pana Adamca. Wróciłam do domu około 19.30 ze zmęczeniem, ale też z uśmiechem na twarzy, z głową pełną wrażeń i świadomością, że jutro, na kolejnym fotograficznym dniu, też dużo się wydarzy (ale to już inna historia, o której opowiem w następnym wpisie).

PS. Następny wpis będzie za dwa dni. W niedługim czasie pojawią się wpisy o moich podróżach wakacyjnych (z jednej jeszcze nie obrobiłam zdjęć) oraz z sesji zorganizowanej aż w Koszalinie, czyli bardzo daleko od mojego miejsca zamieszkania.

Komentarze

Prześlij komentarz